Artytkuł wstępny
Potrzebny pakiet klimatyczno-wodny – Edward Garścia
W ciągu zaledwie 12 lat przybędzie na Ziemi miliard ludzi. Jeszcze niedawno (w 1999 r.) było nas 6, a w 2011 roku będzie 7 miliardów. Przybyszów trzeba odziać, wyżywić i ogrzać. Zużyje się w tym celu dodatkowe miliony ton paliw, których spalanie nasili efekt cieplarniany.
Rodzi się pytanie, czy podejmowane działania: protokół z Kioto, pakiet klimatyczno-energetyczny Unii Europejskiej, potrafią zahamować ten proces, wzmacniany rozwojem gospodarczym krajów uznanych do tej pory za zacofane. Czy potrafimy zmienić gospodarkę energetyczną świata, podnieść jej efektywność, zastąpić używane surowce energetyczne inną energią? Zwłaszcza że większość procesów energetycznych urąga zasadom racjonalności. Przykładem typowa elektrownia węglowa, w której z dostarczanego miliona ton węgla wykorzystuje się do produkcji energii elektrycznej zaledwie 35%, czyli 350 tys. ton, a 650 tys. ton idzie na podgrzanie środowiska, wód i powietrza atmosferycznego.
Gospodarowanie paliwami i energią według dotychczasowych reguł grozi nam katastrofą. Jej przedsmak odczuwamy już dziś: gwałtowne zmiany pogody, ulewne deszcze, huragany, upały i trąby powietrzne.
W 1987 roku przytaczaliśmy ocenę stanu środowiska naszego globu, dokonaną przez wybitnego amerykańskiego znawcę problemów świata Lestera R. Browna (State of the World – 1987 – AURA nr 10/1987). Ocena ta i prognozy dalszego rozwoju nie były zachęcające.
Jego wypowiedzi z 1990 r. (Jak ocalić Ziemię? – AURA nr 6/1990) potwierdzały pogarszanie się stanu zdrowia świata. W ciągu ostatnich lat nie zanotowano żadnej poprawy – mówił – „maleje powierzchnia lasów, powiększają się pustynie, wzrasta erozja gleb, zmniejsza się warstwa ozonu, rośnie stężenie dwutlenku węgla i rosną góry toksycznych odpadów. Niepokoić musi ciągły wzrost liczby ludności i zawodność kryteriów ekonomicznych w planach rozwojowych. Polityka rozwoju, u której podstaw nie leży myślenie ekologiczne, zawodzi. Powodzenie osiąga się wówczas, gdy zaczyna się od sformułowania strategii opartej na ekologii. Dopiero potem planiści mogą tworzyć programy i politykę ekonomiczną”.
W następnych latach Brown radykalizuje swoje opinie i posługuje się przykładem zmiany poglądów na świat, zapoczątkowanej przez naszego astronoma Mikołaja Kopernika, który podważył teorię krążenia Słońca dookoła Ziemi. W książce pt. „Gospodarka ekologiczna. Na miarę Ziemi” wydanej w 2002 r. postuluje zmianę postrzegania zależności między gospodarką a środowiskiem. Środowisko, twierdzi, nie może być działem gospodarki, to gospodarka ma być częścią środowiska. Gospodarka może mieć charakter zrównoważonego rozwoju jeśli nie narusza praw przyrody. Proponuje taką przebudowę gospodarki światowej, aby można ją było dostosować do ekosystemów Ziemi.
Bardzo wzniosłe i godne rozpowszechnienia są te poglądy, ale jak je wdrożyć w dzisiejszej gospodarce rynkowej? Jak pogodzić dążenie do ograniczenia zużycia surowców, przedłużenia żywotności wyrobów i wielokrotnego ich użycia ze sztucznym pobudzaniem popytu, ulgami na zakup nowych samochodów, promowanie produktów jednorazowego użytku i stałe kreowanie nowej mody np. odzieży damskiej.
Ale wróćmy do zasadniczego problemu, tj. do przebudowy gospodarki energetycznej, aby ograniczyć emisję dwutlenku węgla. Wielu specjalistów uważa, że podejmowane w tym celu działania nie rozwiążą tego problemu. Bo dwutlenek węgla odpowiada za 9-26% efektu cieplarnianego, ozon za 7%, a pozostałe gazy cieplarniane (metan, tlenki azotu i freony) za 8%. Twierdzą, że główną przyczyną efektu cieplarnianego jest nadmierna ilość wody w powietrzu atmosferycznym. I dlatego nie tylko energetykę i jej emisje, ale i gospodarkę wodną, jej straty, nadmierne parowanie należy wiązać z efektem cieplarnianym.
W tym numerze AURY drukujemy kilka artykułów dotyczących wody, gdyż gospodarka jej zasobami wyrasta do jednego z najważniejszych problemów świata. Świadczyła o tym dyskusja nad tymi zagadnieniami na spotkaniu w Stambule, w którym uczestniczyło 25 tysięcy przedstawicieli wielu krajów i organizacji międzynarodowych.
Ale i w naszym kraju gospodarka wodna należy do bardzo ważnych. Realizowane są prace związane z jej uporządkowaniem i kreślone są kierunki jej strategicznego rozwoju. Są one bardzo często kontrowersyjne i wymagają dyskusji i konsultacji społecznych, które są przez władze wodne z powodzeniem realizowane.
Rodzi się wiele inicjatyw, kilka z nich przedstawiamy, które pokazują wymierne korzyści, jakie możemy odnieść w oparciu o naturalne bogactwo, jakim są rzeki i jeziora. Pokazują one, że małe miejscowości takie jak Ulanów, Zator, czy podkrakowskie Swoszowice, mogą rozwijać się dzięki pomysłom ludzi, którzy potrafili odpowiednio zagospodarować bezcenny dar natury, jakim jest woda.